Wróciłam ze szpitala z noworodkiem i zastałam bałagan, zimny obiad i męża, który powiedział tylko: „Muszę jeszcze odpisać na maile”

Wróciłam ze szpitala z noworodkiem i zastałam bałagan, zimny obiad i męża, który powiedział tylko: „Muszę jeszcze odpisać na maile”

Miałam w rękach fotelik z kilkudniową córką, szwy po porodzie ciągnęły przy każdym kroku, a w domu czekał mnie nie spokój, tylko chaos i cisza gorsza od kłótni. Najbardziej zabolał mnie nie bałagan, tylko to, że obok mnie był mąż, a ja i tak czułam się całkiem sama 💔👶😔 Jeśli chcecie wiedzieć, co padło między nami później i czy da się jeszcze coś posklejać, zajrzyjcie niżej pod post 👇

Wyszedłem ze szpitala z żoną i dzieckiem, a po dwóch dniach usłyszałem, że „mam przestać wszystko kontrolować” — tylko że ja naprawdę próbowałem to wszystko utrzymać

Miało być jak z poradników: spokój, plan, wsparcie i ogarnięcie. A wyszło jak w życiu — płacz, nerwy, niewyspanie i poczucie, że jak ja odpuszczę, to wszystko się posypie 😔🍼
Dopiero kiedy padły słowa, których się po niej nie spodziewałem, zacząłem się zastanawiać, czy naprawdę pomagałem, czy tylko ratowałem siebie. Jak myślicie, co było dalej? Czytajcie pod postem 👇