„Nie płacz przy mnie” — usłyszałam to od męża pod onkologią i wtedy pierwszy raz poczułam, że tracę nie tylko jego zdrowie, ale też grunt pod nogami
Kiedy usłyszeliśmy diagnozę, chciałam wierzyć, że dam radę wszystko unieść. Tylko że z czasem okazało się, że choroba zabiera nie tylko siły choremu, ale też temu, kto stoi obok… 😔🏥 Czy człowieka trzyma wtedy wiara, ludzie, czy już tylko własna wola? Jeśli chcecie, przeczytajcie, co było dalej poniżej 👇