Nauka czy zgadywanie czyli wielka dziura w teorii o czarnych dziurach

Słuchajcie, to jest dokładnie tak samo, jak z tymi wszystkimi „specjalistami” od remontów, co to przychodzą, patrzą na ścianę i z pełnym przekonaniem mówią, że wiedzą, dlaczego tynk odpada, a potem okazuje się, że po prostu zgadują. Tylko że tutaj mamy do czynienia z ludźmi w białych kitlach i mądrymi wykresami, którzy próbują nam wmówić, że o galaktykach wiedzą wszystko, choć w rzeczywistości gubią się w podstawach.

Weźmy taką Galaktykę Kałamarnicy, M77. Świeci jak szalona, oślepia każdego, kto na nią spojrzy przez teleskop. I co słyszymy? „Proste! Jest tam supermasywna czarna dziura, która wciąga gaz jak odkurzacz, dlatego jest tak jasna”. No super, logiczne. Teoria zamknięta, temat wyczerpany, można iść na kawę.

Ale teraz weźmy naszą Drogę Mleczną. Też mamy w środku taką supermasywną czarną dziurę. Podobny mechanizm, podobna konstrukcja, ten sam „silnik”. A tymczasem w centrum naszej galaktyki panuje cisza i ciemność. Jest tam tak spokojnie, że przy M77 wygląda to jak zgaszona żarówka w piwnicy. I tutaj zaczynają się schody. Kiedy zapytasz, dlaczego u nas nie świeci, dostaniesz odpowiedź: „Bo nie ma gazu do jedzenia”.

No i tu ja się zatrzymuję. Bo dla mnie to brzmi jak klasyczne wykręcanie się. Jak teoria działa, to mamy „dowód”, a jak nie działa, to nagle okazuje się, że „akurat zabrakło paliwa”. To jest dokładnie ta sama logika, którą słyszę od mechanika, kiedy mówi, że auto nie odpala, bo „pewnie jest coś z elektryką”, a jak naprawi, to twierdzi, że „tak miało być od początku”.

Zastanówcie się nad tym na chłopski rozum. Jeśli te czarne dziury są standardowym wyposażeniem każdej galaktyki, to dlaczego jedna szaleje, a druga śpi? Mówią nam, że to kwestia etapów ewolucji, że jedna jest w fazie „aktywnej”, a druga w „spoczynku”. Brzmi ładnie, brzmi profesjonalnie, ale w praktyce oznacza tylko jedno: nie mają pojęcia, co naprawdę steruje tym procesem.

To jest ta słynna „pewność naukowa”, która tak bardzo imponuje ludziom. Ktoś rzuca terminem „aktywne jądro galaktyki” i nagle wszyscy kiwają głowami, jakby to było tak oczywiste jak to, że woda jest mokra. A ja widzę tylko wielką dziurę w tłumaczeniu. Jeśli mechanizm jest ten sam, to dlaczego wyniki są tak drastycznie różne? Dlaczego przejście z jednego stanu w drugi jest tak nieprzewidywalne i niespójne w całym wszechświecie?

Mam wrażenie, że wielu ludzi powtarza te wyjaśnienia z taką pewnością, że gdybyś poprosił ich o rozrysowanie tego na kartce, nie wiedzieliby, od czego zacząć. Przyjmują gotowy model, bo tak napisali w podręczniku, i uznają, że sprawa jest zamknięta. A ja tam uważam, że ta cała pewność jest mocno nadmuchana. Bo jeśli model teoretyczny mówi jedno, a rzeczywistość pokazuje dwa zupełnie różne obrazy – jeden świecący, drugi ciemny – to znaczy, że ten model jest co najmniej dziurawy.

Może to jest po prostu kwestia przypadku? A może te ich „etapy ewolucji” to tylko wygodny sposób, żeby nie przyznać, że nie rozumieją, co tam się naprawdę dzieje? Bo przecież łatwo jest powiedzieć, że „jesteśmy w innym stadium”, kiedy nie potrafisz wyjaśnić, dlaczego jedna maszyna pracuje na pełnych obrotach, a druga, identyczna, stoi w miejscu.

Szkoda mnie tylko, że tak rzadko słyszy się słowa: „Nie wiemy, to nam się nie zgadza”. Zamiast tego mamy pewność, która ma przykryć brak konkretów. Ludzie uwielbiają czuć, że świat jest uporządkowany i przewidywalny, więc łykają każdą teorię, która brzmi wystarczająco mądrze, nawet jeśli ta teoria opiera się na domysłach typu „pewnie nie było gazu”.

Siedzimy w galaktyce, która ma w środku potwora, i wierzymy na słowo, że on po prostu „śpi”, bo tak jest wygodniej w obliczeniach. To jest fascynujące, jak bardzo chcemy wierzyć w kompletność tych wyjaśnień, mimo że na każdym kroku widać, że coś tu nie gra.

Skoro więc te wszystkie modele są tak niezawodne i wszystko jest już tak dobrze opisane, to z czego właściwie wynika wasza pewność, że to tylko kwestia „braku paliwa”, a nie dowód na to, że cała ta teoria o czarnych dziurach w centrach galaktyk jest po prostu niepełna?