Wyprowadziłem się od własnej rodziny, bo psychicznie już nie dawałem rady. Do dziś słyszę, że zostawiłem ich wtedy, kiedy byłem najbardziej potrzebny
W domu byłem kierowcą, złotą rączką, bankomatem i jeszcze mediatorem między wszystkimi. Kiedy w końcu spakowałem torbę i wynająłem pokój, usłyszałem od żony coś, czego nie mogę wyrzucić z głowy… 😔🏠 Czy ratowałem siebie, czy po prostu uciekłem? Napiszcie, co myślicie i przeczytajcie, co było dalej poniżej 👇